Magiczne pędzle Mbrush: Czy są siebie warte?

Pędzle to nieodzowny element w świecie makijażu. Narzędzie pracy bez którego nie byłoby tego wszystkiego a już na pewno nie z tak spektakularnymi efektami! Czy warto zainwestować w choć kilka dobrych pędzli czy jednak mija się to z celem? Poznacie moją opinię na przykładzie pędzli M Brush!

 Moja mała dygresja

Na rynku możemy znaleźć całą masę pędzli czy to osobno czy w zestawach droższe i tańsze a jakość też  różna. Co mnie w tym wszystkim irytuje to zapewnienia sprzedawców, którzy to każdy zestaw/pędzel nazywają "profesjonalnym". Mam wrażenie, że świat uznał to jako właściwą nazwę a bez poprzedzającego słowa "profesjonalne" nikt nie zrozumiałby o jaki produkt chodzi. Internet jest pełny ofert "Zestaw 10 profesjonalnych pędzli do makijażu" za 40-50zł - wiecie jak to dla mnie brzmi? Dokładnie jak "Zestaw profesjonalnej szczotki do toalety" za 2zł. Ot gra słów która nie przekłada się na jakość.


M Brush marzenie pasjonatek makijażu

Nie pomylę się chyba (jeśli tak nie jest to mnie poprawcie) jeśli powiem, że każda osoba, która siedzi w temacie makijażu i uwielbia malować nie słyszałaby o pędzlach od Maxineczki! Myślę, że większość z nas przygarnęłaby te pędzelki. Cena jednak dosyć wysoka (ale wbrew pozorom  nie najwyższa i na pewno nie wygórowana) nie zawsze pozwala na zakup. Jeśli patrzymy się na cenę zestawów fakt - powala i też nie pozwolę sobie (a raczej mój mąż haha) na zakup ot tak całości jednak wizja wydania 70-100zł raz na miesiąc jest już lepsza to są właśnie ceny tych tańszych pojedynczych pędzli. Płacimy jednak za świetną jakość wykonania i  się troszeczkę luksusu :)


Co wyróżnia pędzle Maxi?

Przede wszystkim jakość wykonania. Nie ma tutaj żadnej fabryki i hurtowych linii produkcyjnych, które wytwarzają nam pędzle wycinając kształty ich włosia. Pędzle są ręcznie wykonywane w Japonii a włoski są starannie układane w ustalony kształt rzecz jasna bez przycinania - to właśnie wpływa na ich miękkość. Białe włosie z kozy najwyższej jakości kontrastuje z czarnym lakierowanym i lśniącym trzonkiem ze złotymi numerkami pędzli i logo a prawdziwą wisienką na torcie jest skuwka łącząca te elementy złota - pozłacana 24 karatowym złotem! Owszem nie jest to potrzebna i istotna rzecz przy wykonywaniu makijażu ale właśnie to daje nam tą odrobiną luksusu i sprawia, że są to takie dumne "perełki" zdobiące toaletkę.

Pędzle w akcji

W mojej malutkiej kolekcji znajdują się (jak na razie) 3 pędzle i są to numerki: 03, 05 i 11. Zaznaczę odgórnie, że wszystkie z nich są milusie - mięciutkie, które uprzyjemniają makijaż - aż chce się nimi miziać :D


03 - pędzel do twarzy skośny używam zazwyczaj do bronzera lub do różu ale oczywiście nic nie przeszkadza by używać go w innym celu. Świetnie rozprowadza produktu w zależności oczywiście od nacisku możemy uzyskać taki subtelny kontur lub bardziej wyraźny.


05- to pędzel myślę, że już troszkę kultowy z rodziny M Brush i dużo osób tak jak i ja może mieć wątpliwości przy jego wyborze ponieważ jest dość duży. Używam go oczywiście często do blendowania ale zawsze już w każdym makijażu służy mi do zaznaczenia załamania powieki  i uważam jest wprost do tego stworzony a inne marki powinny brać z niego przykład! Dlaczego?  Jest duży, puchaty i ładnie rozłożony w formie okrągłej ze zwężającym się czubkiem ale nie zakończonej ostro a delikatnie w formie jajeczka -uff tak mniej więcej bym go określiła. Myślę, że to właśnie ten magiczny pędzel, który niczym różdżka sam tworzy nam piękny makijaż - dosłownie!
Używam go nagminnie i tak jak już wspomniałam jeśli już robię makijaż oczu to zaczynam od niego, którym nakładam piękną chmurkę koloru w załamanie a intensywność możemy sobie dozować przez nacisk. Taki prosty ruch kilka sekund i mamy troszkę wymodelowane oko zaznaczone załamanie co już poprawia wygląd i całe spojrzenie. Jeśli nie mam zbyt dużo czasu bo wybiegam do pracy lub też ochoty to na tym kończę mój dzienniak i jedynie co czasami dokładam to już palcem jakiś błyszczący cień. Jednak praca z ty pędzlem wprost prosi się i zachęca o dłuższe zabawy z makijażem i tworzenie czegoś nowego i bardziej zaawansowanego.



11- to taki mniejszy brat bliźniak do 05 ponieważ budowa i kształt włosia jest bardzo zbliżona natomiast jeśli chodzi o rozmiar jest mniej więcej około o połowę mniejszy. Tu pozwoli nam to na bardziej precyzyjne blendowanie czy podkreślenie załamania powieki i również go uwielbiam używać. Przyda się na pewno przy pracy na mniejszych "powierzchniach" lub połączenie i roztarcie granicy dolnej i górnej powieki.


Utrzymanie pędzli

Jeśli chodzi o mycie pędzli nie sprawiają one problemów, ładnie się domywają i z powrotem cieszą oko swoją bielą, nie zauważyłam również zmiany struktury - włoski dalej są miękkie. Po umyciu i zawinięciu je w osłonki, papier czy ręcznik papierowy wysychają bez żadnych odkształceń. Same trzonki nie mają tendencji do brudzenia się a nawet jeśli to bardzo łatwo wszystko oczyścić - co w niektórych innych przypadkach jest moją zmorą. Numery numerków i logo choć wiem, że bywały takie przypadki to mi jeszcze się nie zmyły, nie zdarły ani nic niepożądanego się z nimi nie stało. Pojedyncze włoski na początku utraciły ale była to śladowa ilość - może zaledwie 2-3 włoski w ciągu 3miesięcy i teraz to się już nie zdarza. Więc jest to kolejny plusik za użytkowanie.



Podsumowując jestem z tych moich trzech pędzelków bardzo zadowolona i myślę, że warto w te kilka dobrych pędzli zainwestować bo przełożą się one na jeszcze większą przyjemność malowania, szybkość i łatwość! Szczerze powiedziawszy ciężko jest opisać to jak dobrym są produktem i jak wpływają na nasze makijaże. Kiedy otwarłam paczkę pomyślałam no tak no nie są szczotką - to pędzle Maxi i są dobre ale jak wykorzystałam je w makijażu to zakochałam się. Nie wyobrażam sobie w tym momencie robić makijażu bez tych puchaczy do rozcierania więc na bank pojawią się u mnie kolejne sztuki - po jednym na miesiąc :)

Macie pędzle M Brush w swoich zasobach, co o  nich sądzicie? Czy może dalej jesteście w tym obłoczku marzycieli o nich? A jak się zapatrujecie na pędzle "profesjonalne" za kilka złotych w chińskich sklepach?

Buźka :)





29 komentarzy:

  1. Jestem bardzo zadowolona z pędzli Maxi i czuć ogromną różnicę porównując je do Zoevy czy Hakuro.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś słyszałam o tych pędzlach, ale jestem w tyle i nie poznała bym ich. Sama sięgam po zwykłe pędzle za niskie kwoty

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam okazji jeszcze spotkać tych pędzli, u CIebie widzę je po raz pierwszy, ale są naprawdę piękne ! Podoba mi się ich minimalistyczna, szata graficzna ... i te złote akcenty ! Z przyjemnością bym je zakupiła :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znałam wcześniej tej marki pędzli. Wyglądają na solidnie wykonane - bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem chyba jedyną na świecie kobietą która nie ma w domu ani jednego pędzla do makijażu. Serio, nie mam ani jednego. Może kiedyś się w jakiś zaopatrze ale najpierw muszę się nauczyć robić makijaż

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam kiedyś o tych pędzlach ale nigdy ich nie miałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne, wyglądają jak pałeczki dyrygenta, pędzle malarza lub magiczne różdżki. Pewnie nie używałabym ich a podziwiał.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobnie jak kolezanka wyzej sobie je z paleczkami dyrygenta skojarzylam. Ja za duzo pedzli nie uzywam. Ale lepiej zainwestowac raz, porzadnie, ale na lata. Zawsze uznaje zasade, ze jakosc jest najwazniejsza

    OdpowiedzUsuń
  9. pedzle widze pierwszy raz dlatego gdyz marka jest mi nieznana ale ladne sa bardzo ladne

    OdpowiedzUsuń
  10. ja uzupelniam powoli moja kolekcję pedzli i te co zaprezentowalas wpadly mi w oko!

    OdpowiedzUsuń
  11. Super są te pędzle ostatnio dużo się o nich słyszy, ale cena nie powiem trochę odstrasza :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze, No kusisz :)
    Szczerze się przyznam, że nie znam się kompletnie na pedzlach i dopiero sie przymierzam do pierwszego porządnego zakupu. Dlatego też dziękuję ci za tak dokładny i przejrzysty opis kochana!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja na razie jestem na obłoczku ;) Mam jak na razie pędzle, ale niech tylko się wykończą to wiesz co zrobię :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem zachwycona pędzlami, nie dość, że prezentują się zjawiskowo to jeszcze są stworzonez taką precyzją :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z takimi pędzlami nie miałam jeszcze do czynienia, ale spodobał mi się cały zamysł producenta. Ile wysiłku musi być włożone w wykonanie każdego z nich;>

    OdpowiedzUsuń
  16. Pędzle wyglądają rewelacyjnie. Ja muszę kupić dla siebie jakieś konkretne pędzle.

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne pędzle. Cena rzeczywiście wysoka ale za taką jakość warto :) Osobiście nie czuje potrzeby byc ich właścicielką a to dlatego , że w kwestii makijażu jestem raczej laik ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znam tej marki. Pędzle wyglądają pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  19. niestety nie znam tej marki, ale pędzle wyglądają na warte przetestowania.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo podoba mi się już sam wygląd tych pędzli. Zgadzam się z tym, że warto zainwestować w dobre pędzle, aby makijaż wyglądał pięknie i przede wszystkim aby był starannie wykonany.

    OdpowiedzUsuń
  21. Te pędzle muszą być fantastyczne, jednak na razie nie na moją kieszeń

    OdpowiedzUsuń
  22. Czaje się na te pędzle już dłuższy czas. Czas zakupić w końcu swój pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Pędzle wyglądają bardzo dobrze. Widać, że został wykonane z innego gatunku, lepszego włosia. Pędzle na pewno lepiej sprawdzają się w aplikacji makijażu. Niestety, ale właśnie za taka jakość płaci się niemałe pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam kilka droższych i tańszych pędzli
    Może gdybym zajmowała się profesjonalnie makijażem, pokusiłabym się na ten zestaw. Ale jakbym dostała na prezent wcale się bym nie obraziła, bo są bardzo eleganckie!

    OdpowiedzUsuń
  25. Wyglądają pięknie, ale ich cena skutecznie mnie zniechęca.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wstyd sie przyznac ale jeszcze nie mam Mbrush kusza mnie do blendowania tych u mnie nigdy dosc hihihi ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jednak są osoby, które nie słyszały o tych pędzlach - to ja :D Mam kilka pędzli, nie z najniższej półki, ale też nie specjalnie drogich. Jednak jestem ciekawa i pewnie jakiś wkrótce przetestuję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. W swojej pędzlowej kolekcji mam zarówno markowe jak i jakieś tanie, kupione przy okazji jakiejś promocji - np moje pierwsze pędzle były podróbkami Ecotools z Biedronki, jednak widzę różnice pomiędzy nimi i wiem, że wolę wydać więcej i cieszyć się jakością.

    OdpowiedzUsuń
  29. Maxineczkę znam, acz już nie oglądam i szczerze powiem, że dla mnie cena tych pędzli jest powalająca. Rozumiem, gdyby to była firma z ugruntowaną pozycją na rynku kosmetyków... hmmm, a może źle do tego podchodzę? Nie trzeba mieć ugruntowanej pozycji by zrobić coś najwyższej jakości za odpowiednią cenę. Teraz używam pędzli Zoeva i trafia mnie, że ze skuwki wychodzi zielony klej, już pędzle Sephora które kupiłam dekadę temu lepiej się sprawują niż te, po 4 latach ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli tu jesteś proszę pozostaw po sobie ślad - podziel się swoją opinią!
Za każdy komentarz dziękuję, bo motywuje mnie do dalszego działania <3

Copyright © 2016 Kosmetyczna Pasja , Blogger